ANEGDOTA- WOJCIECH DUTKA
Już kilkukrotnie dawałem tutaj wyraz temu, że powieści pisane przez Wojciecha Dutkę są dla mnie ucztą. "Anegdota" to ostatnia część z trylogii antycznej. "Apokryf" i "Apostata" były świetne, więc oczekiwania miałem spore. Nie zawiodłem się i mówiąc szczerze, to jeszcze kilka osadzonych w tamtych czasach historii, spod pióra tego autora z chęcią bym przeczytał.
To opowieść o Remusie, który miał zostać cesarzem, ale jego życie potoczyło się zupełnie inaczej. Gdy Remus dorasta, jego ojciec Romulus-więzień Ostrogotów i ostatni cesarz Rzymu, wysyła go na królewski dwór Teodoryka Wielkiego. Wplątuje się tam w intrygi, które mogą kosztować go życie. Podejmując kilka nierozważnych decyzji, sięga dna. Nie chce do śmierci być niewolnikiem i działa w tym kierunku konsekwentnie. Jak skończy się ta jego niesamowicie zawiła życiowa droga?
Podobnie jak w poprzednich książkach, autor w doskonale wyważony sposób przeplata historyczne fakty z fikcją. Tak samo jest z postaciami, przewijającymi się przez całą opowieść, które bohater spotyka na przestrzeni lat. Cesarz Justynian i jego żona Teodora, czy Prokopiusz z Cezarei to tylko kilka z nich. To, co tak podobało mi się w "Apokryfie", czyli ta niepewność losu głównego bohatera, ale też ukazanie wewnętrznej drogi, jaką przechodzi, tutaj działa równie mocno. Świadomość, że nic nie jest jednowymiarowe, a nawet z pozoru mało istotne decyzje mogą mieć niewyobrażalne skutki i nieuchronność skonfrontowania się z nimi, to coś uderzającego. "Anegdota" wciąga, pochłania i nie wypuszcza. Zanurzasz się w tym klimacie i nie chcesz, żeby opowieść skończyła się zbyt szybko. Mogę jedynie prosić o więcej, bo takich powieści mogę czytać bez limitu. Wojciech Dutka to pisarz z czołówki moich ulubionych. Gorąco polecam sprawdzić jego książki.



Komentarze
Prześlij komentarz