WOJNA MAKOWA- REBECCA F. KUANG
Nie policzę nawet ile widziałem pozytywnych opinii na temat "Wojny Makowej" w mediach społecznościowych. Stwierdziłem, że spróbuję podejść do tego tytułu, choć nie byłem przekonany, bo klimaty azjatyckie to nie moja bajka. Moje odczucia po lekturze? Rebecca F. Kuang zadebiutowała w świetnym stylu. Jestem pod wrażeniem, w jak sprawny sposób udało jej się połączyć kilka gatunków w jednej powieści, nie tracąc przy tym zainteresowania czytelnika. Kilka słów na temat fabuły. Rin jest nastolatką, sierotą, właściwie skazaną na życie w biedzie i bez większych perspektyw na poprawę swojej sytuacji. Szansa w postaci poślubienia zamożnego starca wydaje się być jedyną drogą ucieczki z sytuacji, w jakiej los postawił Rin. Gdy wydaje się, że to już tylko formalność, Ren postanawia zrobić coś, co wydaje się być planem z góry skazanym na porażkę. Droga, która może ją uchronić przed marną przyszłością nie jest prosta i prowadzi przez Akademię Sinegradzką - elitarną szkołę wojskową. Nasza bohaterka jest niesamowicie zdeterminowana, żeby się tam dostać i ją ukończyć.
Zastanawiałem się, czego mogę się spodziewać po tej historii i jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony, ile się tu dzieje. Mamy tu zmagania się Rin z dorastaniem, ale w realiach życia szkoły wojskowej. Może brzmieć banalnie, ale wcale takie nie jest. To, co dzieje się później, to solidna wojenna historia wciągająca czytelnika bez reszty. A wszystko to dodatkowo w niebanalny sposób osadzony w klimacie fantastyki. Przez tę fabułę dosłownie się płynie i nie wiadomo kiedy docieramy do końca książki. Jestem zaskoczony jak bardzo zaangażowałem się w akcję powieści, bo podchodziłem do niej z lekką rezerwą. "Wojna Makowa" to naprawdę konkretny tytuł z porywającą historią, który bez wahania chciałbym polecić.



Komentarze
Prześlij komentarz